Error message

Deprecated function: The each() function is deprecated. This message will be suppressed on further calls in menu_set_active_trail() (line 2405 of /var/www/vhosts/wpzs-ecommerce.org/includes/menu.inc).

Jak pies z kotem - powiedzenie które nie zawsze ma sens

  • Posted on: 9 June 2019
  • By: addmean
W naszym rodzinnym domu zawsze było bardzo wiele zwierząt. Nasz dziadek pracował w schronisku, i niejednokrotnie zdarzało mu się przynosić do naszego mieszkania utykającego pieska czy malutkiego kociaka.
Pies
Author: sxc.hu
Source: sxc.hu
Zwierzęta te nasze wcale nie żyły z sobą jak przysłowiowy „pies z kotem”, przeciwnie, prędko przyzwyczajały się do siebie, potrafiły nawet razem spać w jednym legowisku. Nawet moja ulubiona papuga (zobacz również karma dla ptaków) żyła w zgodzie z psiakiem! Goście przyglądali się ze zdziwieniem ich wspólnym szalonym, zabawom.

Zobacz, czy spodoba Ci się proponowana oferta (http://rosanto.pl/kolczyki). Zapewniamy produkty dopasowane do osobistych oczekiwań. Nie wahaj się i dowiedz się, w jaki sposób pracujemy.

Polegały one na tym, że papuga przyfruwała na podłogę lub też gdzieś niżej, aby być w zasięgu pyszczka naszego psa, i czekała na jego odpowiedź. Pies wówczas podbiegał, trącając leciutko papużkę mordkom, na przykład w ogon. Papużka zrywała się z krzykiem w górę, po czym za chwilę powracała znowu na podłogę. I tak się kręciła ta ich zabawa. Mogli tak szaleć bez końca.



Nie zapomnę malutkiego kociaczka, którego matka zginęła w tragicznym wypadku, osierocając biedne maleństwo, które jeszcze pić samo nie potrafiło. Próbowaliśmy z bratem poić kociątko z butelki za pomocą smoczka - tak jak niemowlę, ale kociak nie dawał rady uchwycić smoczka, który był niedużo mniejszy od jego kociej główki, a i butla również wydawała się ogromna.
Wtedy nasz dziadzio wpadł (jak zazwyczaj nasz dziadek) na fantastyczny pomysł! Mianowicie wyjął z apteczki maleńką buteleczkę zawierającą krople do oczu, wylał z niej resztkę lekarstwa, wymył porządnie, następnie nasunął na nią gumowy wentylek wyjęty koła roweru. I dzięki temu pomysłowi udało się kociaka wykarmić. Dopiero gdy podrósł już trochę przeszedł na niemowlęcą butle. Śmiechu przy tym było co nie miara, albowiem głodny kociak rzucał się na butelkę większą od niego. Wyrósł potem na zdrowego, potężnego kocura. I to wszystko dzięki sprytowi naszego mądrego dziadka.

Mój starszy braciszek Franek również lubił zwierzaki, jednak hodował jaszczurki i węże, których ja strasznie się bałam (zwłaszcza gdy karmił je myszami i rozmaitym robactwem). Najcenniejszą w jego terrarium była tak zwana agama brodata, cena której na owe czasy była istotnie bardzo wysoka. Dziadek sprezentował ją mojemu braciszkowi z okazji imienin. Brat cenił ją za (jak twierdził) jej niezwykłą urodę i przywiązanie. Rzeczywiście, nie odstępowała swojego pana na krok. Cóż, każdy ma jakiegoś bzika ...